Feeds:
Wpisy
Komentarze

trup

No.

Wreszcie sfajczyliśmy cholerę.

Na czarno.

A nadwęglone truchło chcieliśmy utopić w Bałtyku.

Tylko wiedźma  ciągle  na powierzchni dryfowala,  niech ją szlag, jaka zawzięta…

Marzanna.

Reklamy

chrzęści

Mam piach we włosach.

I w zębach mi chrzęści.

A wcale się nie tarzałam lubieżnie po plaży.  (Tłumaczę czy się żalę?)

Po co komu takie wichury? Syfem z ulicy w twarz bezczelnie strzela, fajki nie idzie zapalić, fryzura a’la wkurwiony Chopin gratis.

No ja nie wiem, czy ja się pisałam na taką promocję, Panie Doktorze…

Pizga jakby się Kaszub obwiesił.

 

e tam

Jednak nie zdechłam.

Zadziwiające – bo to naprawdę przypominało śmiertelny uścisk trzewi.

Ech. To by jeszcze było jakieś stylowe zejście, ale nie… Jak przyjdzie co do czego to będzie pewnie znacznie bardziej banalnie i obciachowo.

W temacie obciachu – doszłam również do bardzo odkrywczego wniosku iż nie posiadam serca. Znaczy mięsień mam – widziałam kiedyś na kliszy. Tylko w sentymentalnym sensie nie mam no. Albo felerne.

Muszę napisać do UOKiKu czy gdzie tam, bo nie mam paragonu. Choć ponoć bez paragonu też można reklamować.

A! I niech mi ktoś jutro przypomni o tych pączkach, bo znowu przegapię i będzie wstyd.

swawole

Jakoś mnię naszło przy piątku sobie poswawolić.

Jako, że chwilowo jestem na diecie bezmęskiej, a z etanolem szaleję rzadko – poszukałam sobie jakiejś innej haniebnej rozpusty.

Zeżarłam zatem w przypływie weny chyba z milion barbakanek (barbakanków?) i zapiłam to kolejno wstrętnie słodką pepsi, następnie niemożebnie ulepkowym 7upem, a teraz kończę landrynkowy sok winogronowy.

Już dawno nie uprawiałam takiej libacji. Normalnie szał.

I chyba już zaczynam zdychać.

 

Anonse pomorskie

> Żołądek oddam tanio / Fafkulec <

niedobra niedobrość

Albowiem spośród milionów zdyscyplinowanych osób, które przykładnie pracują/żyją/organizują się dobrze, Fafkulec akurat odstaje. Od normy w sensie. Nie ogarnia czyli.

Się skupia na jakichś tam, że praca, że coś tam.

I nie pisze. Bezczelnie.

Miesiącami.

.

Zapalenie oskrzeli i gorączka dopiero wstawiły Fafkulca na odpowiedni poziom maligny, żeby sobie przypomnieć.

Żałość ogarnęła mnie wręcz potworna. Na skutek uświadomienia sobie rozmiaru zaniedbań.

Stało się więc – kolejna dziedzina, którą mogę dopisać do listy pt. „nie umiem/się nie nadaję”. Och, ojej?

.

Oprócz zakaszliwania się na amen, lubuję się obecnie w dole psychofizycznym dotyczącym przekroczenia dziesięciotysięcznika na liczniku dni. Matko, na samą myśl jestem już zmęczona.

Beztroski delikwent, który mi przekroczenie tej przykrej granicy uświadomił nadaje się do odstrzału. Takiej krzywdy mi w myśleniu narobić! Teraz się muszę zastanawiać, podsumowywać, popadać na przemian w melancholię, zryw naprawczy i rozmemłaną rezygnację.

Próbuję się dostroić.

/A to „białe g.” mogłoby już odpuścić i iść sobie gdzieś na biegun. Ja tu wiosny chcę. Przecież wiosną te wszystkie pączki, zielenie, ćwierkania muszą coś zmienić. Do jasnej cholery! /

jesieeeń

Jest przepięknie.

Planowany jest spacer brzegiem morza. Długi i bezwstydnie bezcelowy.

I – och! –  czy brać kanapki? ;-P

E. Najwyżej zjem jakąś meduzę po drodze.

Nie siedzieć w necie, wypad na słonko! Wszak to jego ostatnie chwile być mogą…

Ukłony.

F. spacerowa

Cierpliwość wielka, niepojęta

Czy mogłabyś przestać napierdalać w tę klawiaturę, proszę, po zaraz mi resztki mózgu uchem wypłyną?
(Oczywiście nigdy się nie odważę tego powiedzieć. Pragnienia niewysłowione.)
Czy mogłabyś nie zachowywać się jak jedynaczka, gimnazjalistka, niedoceniona przez świat? Dorosłą babą jesteś.
(Frustracja rośnie.)
Czy mogłabyś przestać manifestować wszem i wobec każde swoje niezadowolenie? Na oko jakieś 97% populacji kuli ziemskiej ma większe problemy od Ciebie i jakoś sobie radzi.
(Jaka ja jestem beznadziejnie wyrozumiała?)
Czy mogłabyś nie walić pięścią w stół ilekroć dostajesz e-maila, którego treść nie przypadła Ci do gustu?
(Ja naprawde nerwicy zaczynam dostawać. Okno trzasnęło przez przeciąg, a ja sie skuliłam, a plecy oblał mi zimny pot. Kiedyś tak nie miałam. No dobra, miałam raz, jak o mało pod samochód nie wpadłam przez własny kretynizm. Ale to sie przecież nie liczy.)
***

Cudownie jest mieć nowych, kreatywnych, pełnych pary współpracowników.
Zwłaszcza współpracowniczkę.
Zwłaszcza w pokoju.
Zwłaszcza własnym.

Motyla noga.