

Fafkulec nie jest genialna.
Nie umie nawet lewitować.
Tajemniczych mocy nie posiada.
Sen, prysznic, praca, prysznic, pierdoły, sen…
Po wielu wysiłkach zakończyła pewien etap edukacji płodząc “dzieło swego życia” (Mon Dieu…), wyposażone w nieidealne przypisy, w miarę uporządkowane tabelki, niemal wzorowe wykresy i zdecydowanie porażające wnioski. (Które to dzieło i tak nie zmieni losów świata, jej własnego życia, ani nawet toru lotu muchy.)
Przedstawicielka wybitnie nieudacznego moralnie i ekologicznie gatunku Homo Sapiens Recens.
Stara się uśmiechać do świata.
Choć czasem przez łzy.
Lustrując swoje dotychczasowe życiowe osiągnięcia (czy też ich rażący brak), śmie podejrzewać, że czeka ją wypełnienie wizji
Sz.P. Konstantego Ildefonsa G.
Prawdopodobnie metaforycznie, ale jednak.
Na śmierć motyla
przejechanego
przez ciężarowy samochód
Niepoważny stosunek do życia
figla ci w końcu wypłatał
nadmiar kolorów, brak idei
zawsze się kończą wstydem
i są wekslem bez pokrycia
mój ty Niprzypiąłniprzyłatał!
Konstanty Ildefons Gałczyński
kochany ty mo fafkulczku.
;D

mało mnie — bardzo mało.
ale myslę o Tobie intenswynie, zaciskam piąstki i myslę, o
a pamiętasz .. hm .. nasz pierwszy raz xD ?
tam o, w strychu co udawaliśmy nie daleko kominka że nie czujemy wzajemnego pocenia się od gorąca i tego smrodu naszego straszliwego
pamiętasz?
a pamiętasz jak uderzałaś piąstką w murek nad morzem i wykrzyczałaś ‘bo kurwa pierdolona blać!’ pamiętasz?
a szal pamiętasz?
tkany specjalnie dla mnie zimą, eblogowe wtedy nam obojgu jeszcze było.
pamiętasz?
kocham Cię Fafkulczku i zawsze będe to robił
ściskam Cię cieplutko :*
ach, ja kocham, kocham Gałczyńskiego!
głownie za wiersze o nocy..
Nie znalazłem księgi (niepożądanych)gości, więc tutaj piszę.
Trafiłem tu przypadkiem z innego przypadku, który przypadkiem trafił do mnie. Na parę pierwszych rzutów oczami zostałem ze w pozie koparki gąsienicowej(opadnięta kopara i na kolanach). A czuję, że to dopiero wierzchołek góry …bynajmniej nie lodowej, ale wiadomo o co chodzi.