ja już dawno, intensywnie i wnikliwie przemyślałam wszystkie możliwości. Za, przeciw i wstrzymania się. Konkluzje, inkluzje, inkrustacje, trawestacje, insynuacje, dewastacje, dedukcje i dedykacje.
I ponad wszelką wątpliwość nadal twierdzę, że
wszyscy… i tak dalej, jak wiadomo prawda.
(No bo skoro takie karaluchy na przykład gwiżdżą na cyklon B, to nie wierzę, żeby spośród tetryliardów robali na Ziemi nie znalazły się takie, co zeżrą wszelkie świństwo, z prochami włącznie. Albo nas wciągną. Przez trąbki. Czy coś tam.O.)
Swędzi mnie prawe oko, co na pewno potwierdza moją teorię, muszę tylko odczekać chwilę, żeby się dowiedzieć, w jakim aspekcie.
I nawet udało mi się przez moment zaimponować Żabie, że mi tak aż napisała fajnie:
![]()
Ach.
Się przejmięto na sekundę Fafkulcem.
- Widział Pan, Panie Doktorze!? -
gdzie mój komcio?!
napisałam bowiem w ten deseń: ja się przejmuję fafkulcem nawet podczas snu
…ale mi zeżarło
Bo Żaba lubi Fafkulca
I czeka na Coś nowego
No proszę Cię