aponocyprzychodzidzień

Pewnego dnia kalendarz powiedział, że jest wiosna.

Fafkulec poruszyła się niespokojnie, przygotowując uśpione mięśnie do wybudzenia się z zimowego snu.

Prawa powieka bardzo powoli uniosła się do połowy, wpuszczając parę kropel szarawej poświaty sączącej się zza zakurzonej zasłony.

Jak stop-klatka. Parę ujęć otoczenia. Gałka oczna zrobiła kilka zgrabnych obrotów.

Chyba można wstać.

Dłonie przypomniały sobie definicję dotyku i zsunęły nieśpiesznie kołdrę.

(Jak zwykle zgubiła gdzieś nocą jedną skarpetkę.)

Coś zaskrzypiało, gdy ciało przybierało pozycję pionową.

Pierwsze nieśmiałe kroki w kierunku okna.

Delikatnie odsunęła zasłony, ale i tak zachłysnęła się chmurą kurzu, która przed nią powstała.

Gdy już opanowała atak kaszlu, spojrzała za okno próbując wyklarować nieco zniekształcony łzami obraz.

Chciała zobaczyć wiosnę i się obudzić.

Błąd.

Przewróciła się więc na drugi boczek i posapując cichutko śni dalej o chłodnym miąższu arbuza kojącym spierzchnięte wargi w upalny dzień.

Liczba komentarzy: 5

  1. foksal powiedział(a),

    kwiecień 18, 2008 @ 2:04 pm

    fafkulcu, wymiatasz :)

  2. Żaba powiedział(a),

    kwiecień 24, 2008 @ 7:16 pm

    Już możesz się obudzić Fafkulcu. Wiosna przyszła naprawdę :):*

  3. Żaba powiedział(a),

    maj 2, 2008 @ 9:19 przed południem

    Już nie ma śniegu, wstań:>

  4. Rinonka powiedział(a),

    maj 16, 2008 @ 5:43 przed południem

    Fafkulcu, nie chcę nic pisać, ale się kurna opierdzielasz!!
    Już pisać mnie tu!!

  5. skaf_ powiedział(a),

    maj 20, 2008 @ 7:32 pm

    nie kituj nawet u mnie wiosna przychodzi w maju

Napisz komentarz