aponocyprzychodzidzień
marzec 21, 2008 @ 7:03 przed południem (codzienności)
Pewnego dnia kalendarz powiedział, że jest wiosna.
Fafkulec poruszyła się niespokojnie, przygotowując uśpione mięśnie do wybudzenia się z zimowego snu.
Prawa powieka bardzo powoli uniosła się do połowy, wpuszczając parę kropel szarawej poświaty sączącej się zza zakurzonej zasłony.
Jak stop-klatka. Parę ujęć otoczenia. Gałka oczna zrobiła kilka zgrabnych obrotów.
Chyba można wstać.
Dłonie przypomniały sobie definicję dotyku i zsunęły nieśpiesznie kołdrę.
(Jak zwykle zgubiła gdzieś nocą jedną skarpetkę.)
Coś zaskrzypiało, gdy ciało przybierało pozycję pionową.
Pierwsze nieśmiałe kroki w kierunku okna.
Delikatnie odsunęła zasłony, ale i tak zachłysnęła się chmurą kurzu, która przed nią powstała.
Gdy już opanowała atak kaszlu, spojrzała za okno próbując wyklarować nieco zniekształcony łzami obraz.
Chciała zobaczyć wiosnę i się obudzić.

Błąd.
Przewróciła się więc na drugi boczek i posapując cichutko śni dalej o chłodnym miąższu arbuza kojącym spierzchnięte wargi w upalny dzień.
foksal powiedział(a),
kwiecień 18, 2008 @ 2:04 pm
fafkulcu, wymiatasz
Żaba powiedział(a),
kwiecień 24, 2008 @ 7:16 pm
Już możesz się obudzić Fafkulcu. Wiosna przyszła naprawdę :):*
Żaba powiedział(a),
maj 2, 2008 @ 9:19 przed południem
Już nie ma śniegu, wstań:>
Rinonka powiedział(a),
maj 16, 2008 @ 5:43 przed południem
Fafkulcu, nie chcę nic pisać, ale się kurna opierdzielasz!!
Już pisać mnie tu!!
skaf_ powiedział(a),
maj 20, 2008 @ 7:32 pm
nie kituj nawet u mnie wiosna przychodzi w maju