![]()
Zmowa. Zmowa jak nic.
Się wszystko wzięło i wściekło.
Nie wyrabiam, pierdoły jakieś mi czas zabierają, a przeca mi się tak spieszy!
Magisterka się uparła i nie chce się sama dokończyć, nie mam ja posłuchu u podwładnych, oj nie.
I, motyla noga, wypominają mi tacy różni, że się gównami w życiu zajmuję.
Ażesz.
Zajmuję się czym chcę.
(I tak nie wiadomo jak długo. To znaczy wiadomo. Konkretnie od 1 października jestem bezrobotna, ale cicho. Co to mało marketów nastawiali innastrańcy. Gdzieś na pewno potrzebują takiego murzyna jak ja. Się nie dam. Muszę tylko zamknąć gębę swojej ambicji, co mi trajkocze w dzień i w nocy gdzieś tam w płatach mózgowych, że to, że tamto, że kim ty jesteś w ogóle, że ciebie fafkulec właściwie to nie ma.)
A w ogóle to “wolnoć Tomku do swoje mieszkanie”.
Czy jakoś tak.
I oczywiście się zestarzałam znowu (tortu jak zwykle nie było, są za to zmarchy na czole).
No a teraz jeszcze ta białoruska cola z kartofli, nie mogę.
Świat debilnieje do reszty.
Tryskam optymizmem oczywizda i topię się we własnej radości życia.
Jest bosko.
STOOOOOLAAAAAAAAAAA AAA AA T
cho do mnie
u mnie jest praca
na sklepie ;]
Masz szczęście. Bo pomyślałam sobie, że jeśli i dziś zobaczę pełzaczka to Cię kopnę w kostkę. Praca nie zając, nie ucieknie, trzeba dążyć do tego, by następna była lepsza. Czego Ci serdecznie życzę
sądząc po fotce, to zajmujesz się ziemniakami? frytki znaczy się robisz?
a może oglądasz Frytkę?
Przegapiłam torta:( Spóźniony cmok w nochala:*;)
a ja tak trochę nie na temat, ale gdybyś odwiedzała mojego fotologa, to wróciłam pod stary adres: http://foksal.fotolog.pl
z proletariackim pazdrawlienjem!
Ty weź kartoflu wracaj, nudno bez Ciebie;)
Nie no, dopuść tą (tę) ambicję trochę do głosu… Na początku. A później i tak będziesz na czarno, za marne pieniądze i bez wolnych sobót,że o urlopie nie wspomnę. I wtedy zdarzy się coś takiego, że będzie to co chcesz i tak jak chcesz. Komunikuj, w razie jakby co. OK? No to nara!
Fafkulce odlatują do ciepłych krajów???
fafkuuuuleeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeec
cholero ty jedna
opisy na gg ci sie zmieniaja
znaczy sie zyjesz
A tak… rzeczywiście aspołecznym z czasem mogą zacząć towarzyszyć skłonności socjopatyczne,nawet niedawno o tym czytałam ;].
…”Weronika postanawia umrzeć” skończyło/a się tak, iż Weronika po tym czasie przeżytym w zakładzie doszła do wniosku, że nie chce umierać, choć wyznaczono termin daty jej śmierci. Mówi o swoich refleksjach doktorkowi. Nie pamiętam co tam się dokładnie jeszcze działo, ale wydaje mi się, że czekała już tego ostatecznego dnia na swój koniec, który nie nastał, a doktrorek powiedział jej, że było to kłamstwem i będzie dalej żyć. Tydzień egzystencji ze świadomością że za siedem dni umrze miał w niej ‘rozbudzić’ chęć życia. Weronika opuszcza zakład i myśli już tylko o swej dalszej egzystencji.
Tak prawdopodobnie to się skończyło, piszę co pamiętam, więc proszę nie oczekiwać, że napisałam słowo w słowo końcówkę książki. ( Mam nadzieję, że i tak tego nie oczekiwałaś ) ;]
Pozdrawiam. Żyję.
PS. To, że nie piszę notki przez jakiś czas i na gg nie znaczy, że umarłam. Najwidoczniej nie mam nic do powiedzenia/napisania, albo zwyczajnie nie chce mi się tego robić ( W końcu jestem chyba największym; najbardziej rozleniwionym leniem świata.) ;>
Dopóki nie biegasz po ulicach mordując ludzi i zwierzęta, to zajmuj się czym chcesz a zwłaszcza tym, co lubisz i nie przejmuj się opiniami innych
)